Komeda

Karewicz-M-komeda_3
Do 23 kwietnia w Galerii Kordegarda w Warszawie można oglądać wystawę fotografii Marka Karewicza „Komeda”. Legendarny pianista i kompozytor zmarł 45 lat temu – 23 kwietnia 1969 r. – w następstwie wypadku, któremu uległ kilka miesięcy wcześniej w USA. Pozostała nam jego muzyka, fotografie i wspomnienia.

Krzysztof Komeda i Marek Karewicz, muzyk i fotograf, dwa ważne nazwiska w historii polskiego jazzu. Marek Karewicz to człowiek „instytucja”, jest autorem ponad 2 milionów negatywów poświęconych historii jazzu. W młodości grywał na trąbce i kontrabasie w zespołach jazzowych. Za namową Leopolda Tyrmanda zrezygnował z muzyki i zajął się fotografią. Uwidaczniał słynnych jazzmanów, takich jak: Miles Davies, Dave Brubeck, Stan Getz, Art Farmer, Don Ellis, Elvin Jones, John Coltraney, Ella Fitzgerald czy Ray Charles, jest też autorem ok. 1500 okładek płytowych. Na wystawie znalazły się jego 23 wielkoformatowe czarno-białe fotografie. Dwa z nich poniżej z saksofonem na pierwszym planie to bardzo podobne ujęcia wykonane w krótkim okresie czasu. Pierwsze bardzo znane, drugie niepokazywane i zapomniane, chociaż również interesujące.

Karewicz-M-komeda_1

Karewicz-M-komeda_2
Krzysztof Trzciński „Komeda” poświęcił karierę lekarza laryngologa dla jazzu. Współpracował z grupą Melomani, a w 1956 r. z zespołem Dixiland Band Jerzego Grzewińskiego pojechał na I Festiwal Jazzowy do Sopotu. Założył grupę Komeda Sextet, pierwszą w Polsce, która grała jazz nowoczesny nawiązujący do twórczości The Modern Jazz Quartet i saksofonisty Gerry’ego Mulligana. Zaczął poszukiwać nowych inspiracji i rozwiązań. Zmieniał muzyków, by uzyskać zamierzone brzmienie. W 1965 r. nagrał album „Astigmatic” z Tomaszem Stańką, Zbigniewem Namysłowskim, basistą Günterem Lenzem i perkusistą Rune Carlssonem. Zainteresowała go muzyka filmowa. Powstały ilustracje muzyczne do utworów Morgensterna („Do widzenia, do jutra”), Polańskiego („Nóż w wodzie”, „Matnia”, „Nieustraszeni zabójcy wampirów”, „Dziecko Rosemary”), Skolimowskiego („Bariera” i „Ręce do góry”). W czasie pisania muzyki do filmu „The Riot” Buzza Kulika uległ wypadkowi. Wyprawa w góry z pisarzem Markiem Hłaską zakończyła się upadkiem, i choć początkowo nic nie zwiastowało tragedii, Komeda po kilku dniach poczuł bóle głowy. Wylądował w szpitalu, tam stracił przytomność i nie odzyskał jej po operacji krwiaka mózgu. Przewieziony do Polski, zmarł 23 kwietnia 1969 r.

Jego muzyka stwarzała wyjątkową atmosferę, a swoisty klimat nadawał nowy, poetycki wymiar. Wystawa obowiązkowa, godnym polecenia są też zdjęcia Wojciecha Plewińskiego pokazujące Komedę prywatnie. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.