Aparat to moja broń


Szykuje się bardzo interesująca ekspozycja.  Już w piątek w warszawskiej Zachęcie zostanie otwarta wystawa „Gordon Parks: Aparat to moja broń”. Będziemy mogli zobaczyć wybór osiemdziesięciu prac Gordona Parksa, są wśród nich zarówno fotograficzne ikony, jak i zdjęcia mało znane.


Gordon Parks był  pierwszy czarnoskórym fotoreporterem magazynów „Life”i „Vogue”. Przez ponad 30 lat rejestrował wydarzenia związane z Afroamerykanami, kwestią praw człowieka, oraz ubogimi  osobami. Całe życie walczył z uprzedzeniami i udowadniał, że nawet najmniejsza zmiana jest warta podjęcia wysiłku. Jako fotograf był przede wszystkim zaangażowanym humanistą. „Uczyniłem ze swojego aparatu fotograficznego narzędzie świadomości społecznej. Zdrowy rozsądek podpowiadał, że muszę mieć wystarczające zrozumienie, co jest dobre, a co złe, inaczej aparat stałby się w końcu moim wrogiem”. W jego twórczości znajdziecie również liczne zdjęcia mody i wspaniałe portrety, artysta zajmował się także  muzyką, oraz filmem. Wydał też kilka pamiętników. W każdym z nich podkreślał swój upór w dążeniu do tego, by zostać „kimś” — człowiekiem szanowanym i szanującym innych.


Parksa można uznać za wcielenie amerykańskiego mitu self-made mana. Urodzony jako piętnaste dziecko w rodzinie Parksów, musiał walczyć o przetrwanie, o pracę, rodzinę, wreszcie o prawa Afroamerykanów. Przeżył 93 lata dokumentując wielkie i małe zmiany, od 1941 roku pracował dla rządu USA. Otrzymał stypendium Farm Security Administration,  stworzył jedno ze swoich najlepszych prac, zatytułowane: „American Gothic, Washington, D.C.”. Ella Watson, bohaterka zdjęcia, stałą się później tematem fotograficznej pracy Gordona.



Tytuł wystawy jest cytatem z pierwszej i najważniejszej książki Parksa — wspomnień A Choice of Weapons [Wybór broni]. To zarazem motto jego życia określające precyzyjne wybieranie środków tak, by dosięgnąć celu, ale także będące formą aktywizmu w walce o równość społeczną. Zgłębiając ten temat, Parks wchodząc w życie codzienne portretowanych ludzi, dotykał prawdy, którą następnie pokazywał w najważniejszym magazynie ilustrowanym świata. Drogę do kariery utorował sobie reportażem o przestępczości w Nowym Jorku. Miał swoje ulubione, sprawdzone sposoby na kadrowanie, opowiadanie historii. Z pewnością odrobił lekcję modernizmu, co widać szczególnie w jego wczesnych pracach. Ale to nie styl fotografowania czy sposób kadrowania zapamiętujemy. W jego zdjęciach najważniejszą rolę gra człowiek. „Niekiedy, szczególnie w początkach kariery, pozwalałem aparatowi, aby osądzał ludzi, zanim spróbuje ich zrozumieć. Znajdowałem usprawiedliwienie w nieprawdziwym powiedzeniu, że fotografia nigdy nie kłamie. Od tamtego czasu nauczyłem się, że to, kim jest człowiek, nie zawsze widać na jego twarzy. Zwykle istnieje głębsza prawda o nim ukryta w środku, często uwięziona przez nieustępliwego wroga — jego samego”.



Fotografie Gordona Parksa mogą dziś przywrócić wiarę w obraz i jego sens. Przybliżają także historię XX wieku — przemian zachodzących nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Wystawa potrwa do 21 maja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s